Był słoneczny poranek. Luna zaparzyła sobie kawę w ulubionej filiżance i wyszła przed dom. Usiadła na schodach i delektowała się chwilą czerpiąc moc z jej aromatu i promyków słońca. Nagle tuż na wprost ujrzała zbliżającą się postać. Mężczyzna był kilkanaście metrów od niej. Zbliżał się coraz bardziej i wymachiwał jakimś pakunkiem. To nie może być złudzenie, nie, nie...
- Luna! - wykrzyknął radośnie Solar na jej widok i zbliżył się do furtki jej domu. - Zaskoczona?
- Jasne, że zaskoczona. - odpowiedziała zbliżając się do furtki.
Znów nie mogła oprzeć się wrażeniu, że wystarczy tylko usłyszeć jego głos i dostrzec spojrzenie które mówi, że czują i myślą podobnie. Bratnia dusza, tak to się chyba nazywa?
- Zostawiłaś ostatnio na łące - wręczył jej torbę, do której spakował koc i książkę.
- Ach tak ... zupełnie zapomniałam. Dzięki! Jak mnie odnalazłeś? - wpatrywała się w niego z ciekawością.
-Hmm ... telepatia droga Luno ... - uśmiechnął się serdecznie - Czekałem na Ciebie wczoraj w Księżycowym ogrodzie, ale nie przyszłaś. Więc musiałem Cię odszukać żeby oddać zgubę. - Nigdzie się przede mną nie ukryjesz, odnajdę Cię nawet w ciemności - dodał z uśmiechem.
- Ciekawa teoria Solarze.

Stali tak w bezruchu, przez dłuższą chwilę.
-Wejdziesz, skoro już tu jesteś? Zapraszam na pyszną miętową lemoniadę. - zapytała nieśmiało, otwierając furtkę do przydomowego ogrodu.
- Chętnie.
Doszli do niewielkiej altanki, gdzie usiadł na ławce i oddychał wszystkimi wonnościami tego ogrodu.
- Idę do kuchni po lemoniadę
Wróciła i podała Solarowi szklankę zimnego napoju. Starał się sobie przypomnieć kiedy ostatnio pił lemoniadę. Ta była pyszna i orzeźwiająca.
- Właśnie się zastanawiałem... - zaczął.
- Nad czym?
- Nad znaczeniem mojego snu.
- Opowiesz?
- Przyśniłaś mi się, Twój dom ... wiedziałem gdzie iść i jak Cię odnaleźć. Tak jakbyś telepatycznie przekazała mi tą informację podczas snu.
- Wierzysz mi? - zapytał spoglądając na Lunę.
- Tak. Choć nie wiem jak mi się udało wejść do Twojego snu. Może gdy śpimy i śnimy podświadomość bierze górę i mogą się tworzyć połączenia telepatyczne.
- Czyli Ty też o mnie śniłaś?
- Nie śniłam, ale myślałam przed snem.
- Widocznie Twoje myśli potrafią przenikać jawę i pojawiłaś się we śnie.
- Sny mają moc którą rzadko rozumiemy - odpowiedziała.
Luna odniosła wrażenia jakby był cząstką niej, a ona jego i że między nimi dzieję się coś mistycznego i niefizycznego. Coś, co wykracza poza wszystko co zna. Solar był taki nieziemski, dotykał jej głębią swojego wnętrza i powodował, że jej umysł się budził a dusza odnajdując iskierkę nadziei odnajduje siebie. Skupiła się na odczuwaniu tej z pozoru niewidzialnej a jednak istniejącej wokół nich subtelnej energii.
Łączymy się z ludźmi na wielu poziomach, w zależności od relacji i lekcji które odbieramy w życiu.
- Nic już nie wiem, ale w to wierzę Luno. Mój świat się zmienił odkąd Cię poznałem. I ja się zmieniłem, czasem nie poznaję siebie, robię różne głupie rzeczy, tracę kontakt z rzeczywistością. Czasami nie mam pojęcia co się ze mną dzieje. Mam wrażenie, że wariuję.
- Co za paradoks! Mam dokładnie tak samo - zaczęła się śmiać.
- Przyznaj się co za ziółka wrzuciłaś do tej lemoniady, bo czuję się jakbym był naćpany - zawtórował jej śmiechem.
- Tylko mięta, wątpię żeby miała takie działanie
- No tak, czuję miętę ... wyraźnie ją czuję - odpowiedział chichocząc.
- Haha. Uwielbiam odkrywać coraz to nowsze rzeczy, które wznoszą mnie na wyżyny szczęśliwości, wiesz? Teraz odkryłam tajemne moce mięty o których nie miałam pojęcia.

- Wracając do snów Solarze ... też czasem miewam takie realistyczne, że po przebudzeniu czuję się jakbym wróciła z jakieś wycieczki... że coś, co mnie tam spotkało nie było tylko snem tylko doświadczeniem. Niektóre są z głębokim przekazem albo bardzo emocjonalne.
- Taki ziemsko - nieziemski matrix. W tej ziemskiej wersji możemy się tego uczyć, obserwować, doświadczać a w tej nieziemskiej.... dokończ Luno, przecież mamy tak samo.
- W tej nieziemskiej... metafizycznej... hmmm... - się rozmarzyła - możemy odczuwać fale, wibracje, drgania, energię ... przekraczać samego siebie. Wiesz co Solarze, nie powinniśmy pozwalać na to by ten ziemski matrix nas aktualizował... mamy przecież od tego serce, intuicję i świadomość.
- Właśnie, nie można pasować do częstotliwości której istnienia nie uznajemy. Bo każdy z nas ma swoje energie, kiedy je obserwujemy nic się nie dzieje, ożywają dopiero gdy wchodzą ze sobą w interakcję. A wibracje na świadomym poziomie odbieramy jako uczucia i emocje. Z czasem nauczymy się ufać sobie i swoim doznaniom, zobaczysz Luno ...
- Na pewno zrozumienie będzie większe, dzięki codziennym doświadczeniom. Każdy dzień przynosi nam nowe energie i nowe wyzwania. - odpowiedziała Luna. - Nasze myśli też są drganiami i mogą zmieniać nasze wibracje.
- Zobacz Luno... pokazałaś mi właśnie ile jeszcze pracy mnie czeka by się uzdrowić od tych "złych" myśli.
- To tak jak z wyobrażeniem sobie nieskończoności... bo nasz umysł próbuje pochwycić skończony obraz czegoś co jest nieskończone...
- Kiedy nie mogę czegoś zrozumieć, wyobrazić sobie albo doświadczyć za pomocą zmysłów mówię do siebie, że nie oznacza to, że tego nie ma. Chciałem zawsze wiedzieć więcej i szybciej. To była trudna lekcja Miętowa Czarodziejko, cały czas czuję się oszołomiony. Działanie tego magicznego eliksiru obudziło we mnie wszystkie zmysły, dało siłę i zwiększyło moc - uśmiechnął się do niej - A teraz czas już na mnie. - wstał z ławki i ruszył w kierunku furtki.
- Do widzenia Solarze - odpowiedziała.
- Zapomniałem jeszcze o zaklęciu - krzyknął oddalając się - "Gdziekolwiek jesteś, wrócę po Ciebie" - pomachał jej na pożegnanie i zniknął z pola widzenia.
Została sama z uśmiechając się do swoich myśli. Wzięła torbę którą przyniósł Solar i udała się do domu. Z jej otchłani wygrzebała książkę. Gdy ją otworzyła, na podłogę nagle Wypadła karteczka. Podniosła ją i z zainteresowaniem zaczęła głośno czytać
"Będę Cię szukał w tysiącach światów i przez dziesięć tysięcy żyć, aż Cię znajdę." — 47 Roninów
Przepraszam za wszystko, kiedyś Tobie to wytłumaczę.
Solar
Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Przez taki cudowny dzień jak dziś, zapomniała o całej sprawie. A on pamiętał ... Zaskoczył ją tą miłą niespodzianką.
- Luna! - wykrzyknął radośnie Solar na jej widok i zbliżył się do furtki jej domu. - Zaskoczona?
- Jasne, że zaskoczona. - odpowiedziała zbliżając się do furtki.
Znów nie mogła oprzeć się wrażeniu, że wystarczy tylko usłyszeć jego głos i dostrzec spojrzenie które mówi, że czują i myślą podobnie. Bratnia dusza, tak to się chyba nazywa?
- Zostawiłaś ostatnio na łące - wręczył jej torbę, do której spakował koc i książkę.
- Ach tak ... zupełnie zapomniałam. Dzięki! Jak mnie odnalazłeś? - wpatrywała się w niego z ciekawością.
-Hmm ... telepatia droga Luno ... - uśmiechnął się serdecznie - Czekałem na Ciebie wczoraj w Księżycowym ogrodzie, ale nie przyszłaś. Więc musiałem Cię odszukać żeby oddać zgubę. - Nigdzie się przede mną nie ukryjesz, odnajdę Cię nawet w ciemności - dodał z uśmiechem.
- Ciekawa teoria Solarze.

Stali tak w bezruchu, przez dłuższą chwilę.
-Wejdziesz, skoro już tu jesteś? Zapraszam na pyszną miętową lemoniadę. - zapytała nieśmiało, otwierając furtkę do przydomowego ogrodu.
- Chętnie.
Doszli do niewielkiej altanki, gdzie usiadł na ławce i oddychał wszystkimi wonnościami tego ogrodu.
- Idę do kuchni po lemoniadę
Wróciła i podała Solarowi szklankę zimnego napoju. Starał się sobie przypomnieć kiedy ostatnio pił lemoniadę. Ta była pyszna i orzeźwiająca.
- Właśnie się zastanawiałem... - zaczął.
- Nad czym?
- Nad znaczeniem mojego snu.
- Opowiesz?
- Przyśniłaś mi się, Twój dom ... wiedziałem gdzie iść i jak Cię odnaleźć. Tak jakbyś telepatycznie przekazała mi tą informację podczas snu.
- Wierzysz mi? - zapytał spoglądając na Lunę.
- Tak. Choć nie wiem jak mi się udało wejść do Twojego snu. Może gdy śpimy i śnimy podświadomość bierze górę i mogą się tworzyć połączenia telepatyczne.
- Czyli Ty też o mnie śniłaś?
- Nie śniłam, ale myślałam przed snem.
- Widocznie Twoje myśli potrafią przenikać jawę i pojawiłaś się we śnie.
- Sny mają moc którą rzadko rozumiemy - odpowiedziała.
Luna odniosła wrażenia jakby był cząstką niej, a ona jego i że między nimi dzieję się coś mistycznego i niefizycznego. Coś, co wykracza poza wszystko co zna. Solar był taki nieziemski, dotykał jej głębią swojego wnętrza i powodował, że jej umysł się budził a dusza odnajdując iskierkę nadziei odnajduje siebie. Skupiła się na odczuwaniu tej z pozoru niewidzialnej a jednak istniejącej wokół nich subtelnej energii.
Łączymy się z ludźmi na wielu poziomach, w zależności od relacji i lekcji które odbieramy w życiu.
- Nic już nie wiem, ale w to wierzę Luno. Mój świat się zmienił odkąd Cię poznałem. I ja się zmieniłem, czasem nie poznaję siebie, robię różne głupie rzeczy, tracę kontakt z rzeczywistością. Czasami nie mam pojęcia co się ze mną dzieje. Mam wrażenie, że wariuję.
- Co za paradoks! Mam dokładnie tak samo - zaczęła się śmiać.
- Przyznaj się co za ziółka wrzuciłaś do tej lemoniady, bo czuję się jakbym był naćpany - zawtórował jej śmiechem.
- Tylko mięta, wątpię żeby miała takie działanie
- No tak, czuję miętę ... wyraźnie ją czuję - odpowiedział chichocząc.
- Haha. Uwielbiam odkrywać coraz to nowsze rzeczy, które wznoszą mnie na wyżyny szczęśliwości, wiesz? Teraz odkryłam tajemne moce mięty o których nie miałam pojęcia.

- Wracając do snów Solarze ... też czasem miewam takie realistyczne, że po przebudzeniu czuję się jakbym wróciła z jakieś wycieczki... że coś, co mnie tam spotkało nie było tylko snem tylko doświadczeniem. Niektóre są z głębokim przekazem albo bardzo emocjonalne.
- Taki ziemsko - nieziemski matrix. W tej ziemskiej wersji możemy się tego uczyć, obserwować, doświadczać a w tej nieziemskiej.... dokończ Luno, przecież mamy tak samo.
- W tej nieziemskiej... metafizycznej... hmmm... - się rozmarzyła - możemy odczuwać fale, wibracje, drgania, energię ... przekraczać samego siebie. Wiesz co Solarze, nie powinniśmy pozwalać na to by ten ziemski matrix nas aktualizował... mamy przecież od tego serce, intuicję i świadomość.
- Właśnie, nie można pasować do częstotliwości której istnienia nie uznajemy. Bo każdy z nas ma swoje energie, kiedy je obserwujemy nic się nie dzieje, ożywają dopiero gdy wchodzą ze sobą w interakcję. A wibracje na świadomym poziomie odbieramy jako uczucia i emocje. Z czasem nauczymy się ufać sobie i swoim doznaniom, zobaczysz Luno ...
- Na pewno zrozumienie będzie większe, dzięki codziennym doświadczeniom. Każdy dzień przynosi nam nowe energie i nowe wyzwania. - odpowiedziała Luna. - Nasze myśli też są drganiami i mogą zmieniać nasze wibracje.
- Zobacz Luno... pokazałaś mi właśnie ile jeszcze pracy mnie czeka by się uzdrowić od tych "złych" myśli.
- To tak jak z wyobrażeniem sobie nieskończoności... bo nasz umysł próbuje pochwycić skończony obraz czegoś co jest nieskończone...
- Kiedy nie mogę czegoś zrozumieć, wyobrazić sobie albo doświadczyć za pomocą zmysłów mówię do siebie, że nie oznacza to, że tego nie ma. Chciałem zawsze wiedzieć więcej i szybciej. To była trudna lekcja Miętowa Czarodziejko, cały czas czuję się oszołomiony. Działanie tego magicznego eliksiru obudziło we mnie wszystkie zmysły, dało siłę i zwiększyło moc - uśmiechnął się do niej - A teraz czas już na mnie. - wstał z ławki i ruszył w kierunku furtki.
- Do widzenia Solarze - odpowiedziała.
- Zapomniałem jeszcze o zaklęciu - krzyknął oddalając się - "Gdziekolwiek jesteś, wrócę po Ciebie" - pomachał jej na pożegnanie i zniknął z pola widzenia.
Została sama z uśmiechając się do swoich myśli. Wzięła torbę którą przyniósł Solar i udała się do domu. Z jej otchłani wygrzebała książkę. Gdy ją otworzyła, na podłogę nagle Wypadła karteczka. Podniosła ją i z zainteresowaniem zaczęła głośno czytać
"Będę Cię szukał w tysiącach światów i przez dziesięć tysięcy żyć, aż Cię znajdę." — 47 Roninów
Przepraszam za wszystko, kiedyś Tobie to wytłumaczę.
Solar
Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Przez taki cudowny dzień jak dziś, zapomniała o całej sprawie. A on pamiętał ... Zaskoczył ją tą miłą niespodzianką.
Komentarze
Prześlij komentarz