Rozdział II - Ciemna strona mocy -


Zapowiadał się przyjemny słoneczny poranek, Luna otworzyła okno i pozwoliła rześkiemu powietrzu wpłynąć do środka. W głowie odżyły wspomnienia wczorajszej nocy. Upiła łyk mocnej aromatycznej kawy i z pozycji kuchennego krzesła próbowała zrozumieć świat pełen wzajemnego oddziaływania wszystkiego na wszystko, pełen myśli i skarbów jeszcze nieodkrytych.

Wybiegła z domu, zabierając ze sobą torbę do której spakowała koc i książkę. Tuż przy bramie Księżycowego ogrodu zdjęła buty. Miała ogromną ochotę pochodzić boso po rosie i posłuchać śpiewu budzącego się ze snu słowika. Kontakt stóp z chłodną trawą na ukwieconej jeszcze bardziej poprawił jej samopoczucie. Zastrzyk energii wprost od matki ziemi. Weszła na wzgórze niedaleko błękitnego jeziora, rozłożyła koc wśród białych stokrotek i usiadła na nim odwracając się w kierunku słońca. To najcudowniejsza forma relaksu. Uwielbiała ten czas kiedy mogła pobyć sam na sam ze swoimi myślami.

Powróciła do wczorajszej wędrówki. Spotkanie było ekscytujące... pomijając pożegnanie. Przypomniała sobie smutek w oczach Solara gdy znikał w ciemności nocy. Tej chwili nigdy nie zapomni. Spojrzała w niebo. Zawsze zastanawiała się czym jest ta linia łącząca je z ziemią i co jest dalej, poza nią, gdzie ona się kończy i czy można tam dotrzeć. Potrafiła godzinami wpatrywać się w horyzont. Istniała wtedy tylko ona i jej myśli zawieszone na przepływających po niebie obłokach. Pomyślała o Solarze, byłby idealnym kompanem do takiej wyprawy. Stał się dla niej intrygującą zagadką. Chciała się z nim tym podzielić i zarazić entuzjazmem do wszechświata. Czy jeszcze się spotkają? Czy jeszcze ją czymś zaskoczy?

Błogie rozważania przerwał dziwny odgłos. Znieruchomiała i rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu jego źródła. To był Solar, zdradził go trzask gałęzi pod stopami. Ulżyło jej, że to on a nie jakieś dzikie zwierzę. 

- Dzień dobry Luno, wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha - zapytał rozbawiony.

Zbladła, nie potrafiła wydobyć z siebie żadnego słowa. A on nie czekając wcale na odpowiedź, usiadł obok na trawie.

Przez chwilę pomyślała, że sama przyciągnęła go myślami. To nie był zwykły zbieg okoliczności. Może początek kolejnej nieziemskiej przygody? Lunie przecież nie zdarzały się inne. Siła przyciągania jest w słońcu, księżycu, jest w ziemi, jest w ludziach istniejących na niej. Ufała swojej podświadomości i wsłuchiwała się w przeczucia które jej podsyła intuicja. Dla innych mógłby być to tylko przypadek, dla niej przypadki nie istniały.

- Boisz się mnie? - kontynuował.

- Słucham?

- Pytam, czy się mnie boisz? - powtórzył pytanie.

- Nie... dlaczego? - wydusiła z siebie.

- Dlaczego pytam? Dlaczego tak właśnie myślę? Czy dlaczego miałabyś się mnie bać?

- Dobre! - parsknęła śmiechem - Miło Cię widzieć Solarze.

- Ciebie też miło zobaczyć - obdarzył ją życzliwym uśmiechem.

- Myślałaś o mnie?

W głowie Luny, jak to możliwe żeby udało się mu prześwietlić ją na wylot.

- To wszystko jest takie pogmatwane...

- Nie próbuj zaprzeczać - powiedział drwiąco.

Odwróciła głowę, a na jej policzkach pojawił się rumieniec. Zastanawiała się jak on to robi, że czyta ją jak otwartą księgę i wie o czym myśli w danej chwili.

- Tak myślałam.

Podniosła wzrok i spojrzała Solarowi usiłując przeniknąć jego myśli. Lecz natychmiast się zreflektowała, bo o ile wniknięcie w głąb jego umysłu byłoby nie lada wyzwaniem, to jego mrożący krew w żyłach wzrok odwiódł ją od tej zabawy.

- Nigdy więcej tego nie próbuj! - warknął ze złością. - Zdajesz sobie z tego sprawę jakie to niebezpieczne?

- Dlaczego? - zapytała unikając jego wzroku.

– Po prostu tego nie rób. Nigdy! - skarcił ją.

Luna spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami, zaskoczona surowym tonem. Tego już było za wiele.

- Powinnaś mieć więcej rozumu! Głupia gęś!

- Przestań mnie strofować, Twoje zabiegi na nic się nie zdadzą. Mogę robić to, co mi się żywnie podoba. I nie szufladkuj, bo wcale mnie nie znasz. - odpowiedziała zirytowana.

- Słuchaj, nie jestem taki fajny jak się Tobie wydaje. Powiedz mi, dlaczego dałaś się wciągnąć w tą bezsensowną znajomość? Po co to Tobie?

To spotkanie było całkiem inne niż to wczorajsze. Rozmowa miała inny odcień emocjonalny. Zniknęła nić porozumienia, Luna miała wrażenie, że on patrzy w lewo, a ona w prawo. W zupełnie różnych kierunkach.

- Wiesz, po co tu przyszedłem? - strzelał do niej słowami niczym karabinem - Bawiłaś się wczoraj ze mną w głupie gierki, odrzuciłaś klucz. Tak się nie robi!

Milczała. Wolała już go nie drażnić. Za to nabierała coraz więcej wątpliwości czy zrobiła dobrze podejmując jego grę.

- Pamiętaj! Urażona duma nie usypia zmysłów.

- Zaczynam się Ciebie bać.

Spuściła wzrok, bojąc się że za moment wybuchnie płaczem. Niewzruszony Solar dalej z nią pogrywał.

- Popatrz na mnie! - rozkazał.

Nie spojrzała, ale on mówił dalej.

- Nie znasz mnie. Wczoraj poznałaś tę dobrą stronę, złą pozostawiłem w ukryciu. Przypuszczam, że dziś Cię bardzo rozczarowałem.... bo ciemna strona wyszła na jaw.

- Nie musisz wcale taki być.

- Powiedz to mojemu umysłowi, mnie nie słucha.

- A wiesz Solarze, że ciemna strona też pełni istotną rolę w naszym życiu?

- Czyli jaką? - zapytał zaciekawiony.

-Dzięki ciemności mogliśmy cieszyć się taką nocą jak ta wczorajsza, obserwować księżyc i gwiazdy.  Ludzie dzielą wszystko na dobre i złe, jasne i ciemne .... A wiadomo, że czynienie zła niesie za sobą smutek i ból, a nikt z nas przecież nie lubi cierpieć... ale cierpienie niesie też ze sobą wiele nauk.  No więc musisz stawić czoła swojemu cieniowi.

- Walczę z nim. Znam od poszewki, poczucie winy, sabotaż też. Chcąc uciszyć go, albo nie słuchałem co do mnie mówi, albo się złościłem. Może i nie tędy droga...

-  A nie lepiej zamiast walki, przyjrzeć się mu dokładnie? Zaakceptować to co w sobie skrywa, przyjąć prawdę która jest ukryta w cieniu. Cień tak długo będzie przewijał się w naszym wnętrzu, aż odczytamy wskazówki jakie niesie. Trzeba je w sobie rozpoznać i uwolnić dla dobra swojego i otoczenia, a nie dla własnej satysfakcji kogoś niszczyć, albo samemu dać się niszczyć. Jeśli człowiek nie panuje nad swoją ciemną stroną, to ona panuje nad nim. A poza tym ciemna strona sama się nie przepracuje, ani nie uwolni.

-  Wiesz jak to jest przeżywać cios za ciosem, rozczarowanie za rozczarowaniem?  Umierać w ciszy każdego dnia? - zapytała zerkając na zamyślonego Solara. - Wiesz...

- Wiem.. A Ty wiesz, że przy Tobie czuję, że mogę być tym kim jestem ... w dowolnym stanie umysłu.

- Nie uciekaj od siebie, ciemność pomaga jaśniej spojrzeć na życie. Pamiętaj 0 = 0

- Idź już, precz!  To wszystko się nie powinno zdarzyć ...

- Mam nadzieję, że to już nigdy się nie powtórzy -  powiedziała na odchodne smutnym głosem. - Wierzę, że masz w sobie pokłady dobra i następnym razem spotkamy się po dobrej stronie mocy.

Solar nie miał ochoty jej dziś opowiadać o swoich lękach i o tym co go dręczy. Miał dość tej rozmowy i pragnął pobyć sam. Do cholery! Dlaczego nie posłała go do diabła? 

W pośpiechu, jakby ją ktoś gonił, Luna wstała z koca i pobiegła przed siebie. Nie miała pojęcia, dlaczego i przed kim ucieka. Po kilku minutach zwolniła tempo. Zrobiła jeszcze parę kroków i obejrzała się za siebie, żeby sprawdzić czy nie idzie za nią. Była sama. Odetchnęła z ulgą i usiadła na trawie by chwilę odpocząć. Zastanawiając się przy tym, co to wszystko miało znaczyć? Dlaczego tak się stało? Nie tak sobie wyobrażała kolejne spotkanie z Solarem. Dlaczego dał się omotać swojemu ego i ranił swoimi słowami i zachowaniem? Może ma wyjątkowo trudny czas?

Zapragnęła  Solarowi udowodnić, że istnieje jasna strona mocy. Przecież każdy ma moc by przejąć kontrolę nad swoim umysłem.  Każdy również ma w sobie ten ciemny, niedoskonały kawałek. A w nim sposoby reagowania, przekonania, nastawienie do ludzi czy świata, wspomnienia, pretensje do ludzi, żale sprzed lat, zaognione rany czy aktualne emocje, które przeżywa. Można oczywiście walczyć z tym, co ciemne, brzydkie, niedoskonałe ale chyba łatwiej pogodzić się tymi nawet najboleśniejszymi emocjami, wtedy ciemna strona naszej duszy może wynieść nasze życie na wyższy level.

Komentarze